UWAGA! Blog w trakcie przebudowy i modyfikacji, nie będzie tymczasowo aktualizowany. Wróci cały i żywy wkrótce
  • Loga klubów Premier League w innych barwach – ciekawy eksperyment

Nowy sezon i radość kibica

Premier LeagueOstatnie kilkanaście dni spędziłem kilkaset kilometrów od domu. Spałem w namiocie, więc nie było sensu brać laptopa. Miałem dostęp do internetu tylko przez telefon, a że smartfony rozładowują się bardzo szybko, starałem się jak najmniej z niego korzystać, bo naładowanie bywało problematyczne.

Mimo tego, że wiele godzin prawie każdego dnia spędzam przed komputerem, było bardzo łatwo przyzwaczaić się do braku dostępu do sieci. Jeszcze niedawno nie było tego wcale, więc w czym problem?

Wszystko było w porządku do momentu, w którym zdałem sobie sprawę, że tego konkretnego dnia startuje Premier League. Pierwszy, tak bardzo wyczekiwany mecz, którego nie mogłem opuścić.

Telewizji nie oglądam poza piłką nożną. Internet całkowicie odsunął mnie od sięgania po pilota i gdyby nie relacje spotkań to prawdopodobnie nie potrzebowałbym w ogóle telewizora w domu. Problem polega na tym, że nie wszystko w tej telewizji jest co byśmy dokładnie chcieli. Albo meczu nie ma wcale, ale jest nie ten co chcemy obejrzeć i tak dalej. Dlatego z pomocą przychodzą różnego rodzaju (i o różnej jakości) streamy internetowe.

Właśnie tego dnia poczułem szczególny brak internetu. Nie Facebook, Youtube czy jakakolwiek inna strona sprawiała, że chciałbym mieć w tej chwili komputer z dostępem do sieci, a po prostu możliwość znalezienia odpowiedniego streama. Był jeszcze Canal Plus, ale w małej mieścinie, w której się znajdowałem, nie mogłem znaleźć żadnego miejsca, w którym wykupioną mieliby ofertę NC+.

Za cholerę nie chciałem odpuścić. Udało mi się naładować telefon i wykombinować jak uruchomić transmisję. Sukces!

Miałem nadzieję, że internet Playa da radę. Dał. Mimo kilku ścinek, generalnie było nieźle. Mogłem obejrzeć bez większych problemów cały mecz. Kilka dni później musiałem radzić sobie w ten sam sposób.

Rzecz jasna komfort oglądania do największych nie należał. Mały ekran, słabej jakości transmisja. Ale nie o to chodziło. Każdy z was, kto bardzo wyczekiwał nowego sezonu, pewnie zrobiłby tak samo.

Uświadomiłem sobie wtedy jedną rzecz – SEZON to jednak świetny, magiczny czas. Okienko transferowe bywa ciekawe, ale nigdy tak bardzo jak sama gra o stawkę. Gdy zobaczyłem ustawionych 22 piłkarzy czekających na pierwszy gwizdek sędziego, przez moją głowę przeleciała krótka myśl: nareszcie!

Z drugiej strony, dobrze że mamy taką przerwę, bo możemy chwilowo zatęsknić do tych emocji. Wyczekiwanie jest dobre, bo wzrasta apetyt. Dodatkowo, to okienko transferowe już od samego początku było bardzo ciekawe i wiele zespołów jest dość mocno odmienionych. Poza tym kluby pozmieniały menadżerów i jeśli chodzi o Premier League, ciężko przewidzieć co się stanie.

Wakacje są fajne – ciepło, czas urlopów, dla niektórych brak obowiązków. Ale to trochę też czas tęsknoty za futbolem, dlatego cieszę się, że wyczekiwanie się skończyło.