UWAGA! Blog w trakcie przebudowy i modyfikacji, nie będzie tymczasowo aktualizowany. Wróci cały i żywy wkrótce
  • Loga klubów Premier League w innych barwach – ciekawy eksperyment

Alkohol problemem na mundialowych stadionach. Dlaczego? Bo FIFA dostaje kasę od sponsora

BudweiserFIFA jest zaskoczona ilością pijanych osób na stadionach tych mistrzostw. Brazylia chciała tego uniknąć, ale najwyraźniej wygrała kasa…

Ale od początku. Od 2003 obowiązuje na stadionach w Brazylii zakaz sprzedaży i konsumpcji alkoholi. Prawo zostało w ten sposób ustalone z powodu przemocy, jaka pojawiała się na meczach przez podpitych kibiców. Wiadomo – niektórzy po alkoholu mają ochotę iść spać, a inni mają ochotę komuś przyjebać i włącza się ‚agresor’.

Mimo że wielu osobom się to nie spodobało, prawo weszło w życie i bez większych problemów obowiązywało w Brazylii. I logiczne wydaje się, że to idealne rozwiązanie na tak ogromną imprezę jak mundial. Prawo już jest ustalone tak, aby uniknąć niepotrzebnych problemów, więc jest to kwestia, którą nie trzeba się zajmować. Ułatwienie. No bo kto chciałby jakiekolwiek burdy na stadionach?

Tak przynajmniej może się wydawać. Do momentu, w którym nie chodzi o kasę. Jednym z głównych sponsorów jest Budweiser i prawdopodobnie to było głównym powodem, dlaczego FIFA kazała to prawo zlikwidować. No bo ktoś płaci – ktoś wymaga, nie?

Jest to do zrozumienia. Nie ma co dziwić się takiej sytuacji, bo wiadomo, że kasa potrafi zmienić wszystko. Tak więc na i przy stadionach można zakupić sobie niejedno piwko (po 10-krotnie większej cenie niż normalnie) i pewnie wszystko rozeszłoby się po kościach, ale sekretarz generalny FIFA Jerome Valcke nagle stwierdził, że na stadionach jest za dużo pijanych ludzi.

W wywiadzie dla SporTV powiedział:

„Byłem zdumiony liczbą pijanych osób i ilością alkoholu. To lekko zaskakujące.”

No panie sekretarzu, nie wiem co tu jest lekko zaskakujące. Ponad 10 lat Brazylijczycy nie mogą napić się alko na stadionie, nagle wy im na to pozwalacie i myślicie, że nie będą korzystać? Korzystają i to najwyraźniej niektórzy nadrabiają te stracone lata.

Nie będzie tu żadnego zaskakującego morału z tej historii. Wszystko jest bardzo proste. Gdyby Budweiser nie był oficjalnym sponsorem i nie łączyłby tej marki kontrakt z FIFĄ, prawo prawdopodobnie nie zostałoby zmienione.

W obronie FIFA teraz zapowiada przyjrzenie się dokładnie tej sprawie i ewentualne ograniczenia (serio? Teraz?) do których i tak pewnie nie dojdzie, a to po prostu zwykłe medialne biadolenie w celu poprawienia wizerunku.

Ta historia może też szczególnie medialna nie jest, bo większość kibiców ma w nosie co robi FIFA (a w zasadzie tutaj zrobiła teoretycznie coś dla nich, bo przecież alkohol przy meczu to przyjemność), ale po prostu pokazuje, jak łatwo można manipulować nawet prawem, aby tylko zyskać dodatkową kasę.